środa, 17 kwietnia 2013

Tylko czasem

Szczęśliwa nie mam o czym pisać. Mogłabym o osobie, która mi ten stan zapewnia, ale jest moja, nie oddam. Mogłabym o tym, jak to bardzo chciałam przestać być starą nudziarą, ale zrezygnowałam, bo opowieści Mellerów o Gruzji akurat pokrywały się czasowo z wykładem z edytorstwa naukowego. Albo o tym jak mnie zajmują "Przestrogi dla Polski Stanisława Staszica jako wybitne osiągnięcie prozy publicystycznej polskiego oświecenia".  O tym, że nie potrafię tak ułożyć doby, żeby ze wszystkim zdążyć i jeszcze się wyspać. Że czasem, może nawet często, mam ochotę rzucić wszystko w cholerę, nawet to moje szczęście, bo mam dosyć, nie mam siły. 
Albo o wiośnie. Że nareszcie pozbyłam się ciepłej kurtki, szalika, czapki. Że uwielbiam moje buty z wykończeniem w szare kropki. Że mi się na wiosnę poprawiła cera i włosy. Że byłam już na pierwszym spacerze. 
Na moim stoliczku stoi długa, czerwona róża. Szykuje mi się wspaniała, wyjazdowa majówka. W zeszłym tygodniu jarałam się jak głupia debatą na temat kobiet w polityce, z udziałem kilku cenionych przeze mnie posłanek. 
Jest cudownie. 
Tylko czasem mam dosyć i chciałabym np. rzucić studia. 

1 komentarz:

  1. rzucanie studiów jest fajne, polecam.

    OdpowiedzUsuń